Trzy państwa w jeden dzień, czyli jezioro Bodeńskie

Niby co tam, niektórzy cały czas jeżdżą i latają pokonując codziennie setki, tysiące kilometrów przekraczając kolejne granice państw, ale chodzi o to żeby również coś zobaczyć, odkryć i przeżyć dzień pełen emocji, który zostanie w naszej i naszych dzieci pamięci.


I tak jezioro Bodeńskie, zwane również szwabskim morzem, leży na granicy trzech państw: Niemiec, Szwajcarii i Austrii. Nasze punkty na mapie, które tego dnia nas interesowały to: Bregencja oraz Konstancja, a bardziej szczegółowo wyspa Mainau.


Początkowo wyprawa w ten rejon była przez nas planowana jako rowerowa i trzydniowa, niestety zła pogoda i pomniejszony czas wolny, zniechęcił nas, ale tylko do zmiany środka transportu.
Objechanie jeziora, podobno nawet na dwóch kółkach, można dokonać w ciągu jednego dnia. Wiadomo jednak, że z dziećmi i z pomysłami na zwiedzanie urokliwych miejsc potrzeba więcej czasu, ale jeżeli go nie mamy musimy się "streścić". I tak po szybkim śniadaniu ruszamy w stronę Bregencji. Tutaj naszym celem był szczyt Pfänder o wysokości 1064 m n.p.m. Wjechać na górę można za pomocą kolejki. Rozciąga się stąd piękny widok na jezioro. Wierzę, że w bezchmurny dzień jest bardziej zjawiskowy. Bilet na kolejkę wyniósł nas 25 euro.






Lekki deszcz i wiatr spowodował, że po krótkim spacerku i wypiciu kawy, zjechaliśmy na dół szukając kolejnych atrakcji.





W Bregencji oprócz pięknych widoków, znaleźć można scenę na jeziorze, na której odbywa się słynny Festiwal Bregencki. Widać ją za nami ;).


Uciekając przed brzydką pogodą, podążamy w stronę Konstancji. A tak wyglądało jezioro z brzegu po stronie Szwajcarskiej :)



Z Konstancji na wyspę Mainau można się dostać transportem lądowym bądź wodnym. Oczywiście znudzeni jazdą samochodem i jako zapewnienie kolejnej atrakcji dzieciom, decydujemy się na rejs statkiem, który wynosi nas "jedyne" 32 euro od osoby dorosłej, ale bilet w cenie ma wejście na wyspę kwiatów, czyli już prędzej wspomnianą wyspę Mainau. 


W połowie XIX wieku książę Fryderyk I Badeński kupując wyspę postanowił zamienić ją w olbrzymi ogród botaniczny. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ dzisiaj znana całemu światu wyspa, pozwala podziwiać turystom gatunki roślin nawet z dalekiego południa. Nawet amatorów botaniki zachwyci różnorodność i barwność flory. Przechodząc przez kolejne ekspozycje kwiatowe znajdziemy tutaj również niezwykły plac zabaw, szklarnie z egzotycznymi gatunkami motyli oraz barokowy pałac.







Myślę, że ta wycieczka, mimo złej pogody należy do bardzo udanych ze względu na połączenie się z przyrodą. Dzisiaj, coraz mniej mamy czasu na obcowanie z naturą, dlatego myślę, że warto zapewnić sobie i dzieciom tego typu wypad za miasto,