Dorosłość kontra dzieciństwo

Ostatnio usłyszałam od Leny, że ona już nie chce rosnąc. Chce być taka jak jest teraz. Co to może oznaczać? Jak dla mnie, że jest  szczęśliwa. Jest jej dobrze jako dziecko. Poczułam się w pewnym sensie spełniona jako rodzic. Nie że teraz osiądę na laurach, wręcz przeciwnie. Dostałam kolejnego kopa do działań. To co robimy ma sens. Sposób w jaki je wychowujemy działa. Pokazujemy dziewczynom świat, taki jaki zawsze chcieliśmy mieć..  Świat bez granic, chociaż staje się to coraz trudniejsze.


Ja odkąd pamiętam chciałam być „duża”. Chociaż nadal jestem mała, jak większość moich znajomych uważa. Powiem tak: dorosła. Zresztą jeszcze nigdy nie udało mi się usłyszeć z ust dziecka, że chce nim pozostać. Panuje jakiś stereotyp, że jest się wolnym gdy się dorasta, ale jest to złudne. W dzisiejszym świecie stając się pełnoletnim dostajemy duży bagaż do dźwigania: więcej obowiązków nić praw. Zresztą co oznacza, że ktoś jest dorosły? Chyba im się jest bardziej dojrzałym ma się więcej wątpliwości co to oznacza. Czy potrafimy podejmować słuszne decyzje? Czy potrafimy poradzić sobie z każdym problemem? I najważniejsze: czy potrafimy wziąć odpowiedzialność za swoje dzieci? Za jego wychowanie? Są to ciężkie pytania, na które nie zawsze potrafimy przed sobą odpowiedzieć, ale warto je zadawać. Ja dzisiaj wiem, że jest za mną mały krok, aby wyszło mi to za co wzięłam odpowiedzialność, co nie oznacza, ze pewnie nie raz będę twierdzić inaczej.